Herbatka dla gościa

niedziela, 24 lutego 2013

No i... klapa

Totalna, jak sądzę. Domyślacie się? No, nie przeszłam. Ludzka rzecz. Tylko szkoda tego całego zakuwania, tych wszystkich zaległości, które muszę w przyszłym tygodniu nadrobić... Szkoda. Ale fazę Dół uważam za zamkniętą i niech tak pozostanie :) Ważne jest to, że mam od groma znajomych i kilkoro przyjaciół, którzy pocieszą i nakadzą. Miło.

Zastanawiam się, czy jest jakiś sens w usiłowaniu uzyskania informacji o tym, ile punktów zdobyłam. Bardzo mnie to ciekawi... Jak myślicie?



I chociaż wiem, że zawsze będą ludzie, których każda moja porażka ucieszy, albo którzy z satysfakcją przypieczętują swoją teorię, że nie dam rady, to chwilowo mam ich w głębokim poważaniu. Chwilowo. Zresztą nie z nich samych składa się świat.

Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystoi w milczeniu się zbroić.
AGAIN.  
 
Pewna bliska osoba kilka dni temu kazała mi iść z uniesioną głową, uśmiechać się i pokazać innym, na jak wiele mnie stać. Myślę, że teraz też się zastosuję. Nie chcę w tym momencie udawać, że jestem nie wiadomo jaka dobra z tego polskiego, to nie o to chodzi (no i nie jestem). Powyższe kieruję przeciwko tym wszystkim usatysfakcjonowanym Pomyślałam, że jak napiszę i opublikuję tę myśl, to łatwiej mi przyjdzie wprowadzić ją w życie.

11 komentarzy:

  1. ej. no usmiech!! nic takiego sie nie stalo :)
    masz juz doswiadczenie na przyszly rok :)
    ja tez raczej nie przeszlam.
    nikt mi nic nie mowil bo komisja miala dzwonic do sekretariatu. sekretarka w zeszlym tygodniu byla na urlopie. jesli juz ktos odebral telefon to polonistka, ktora mnie przygotowywala takze na chrobowym
    a od jutra zaczynamy rekolekcje.
    zreszta coz, to jest bydgoszcz - jeden wielki przekret.
    faktycznie troszke szkoda czasu poswieconego na przygotowania i sam wyjazd. no ale trudno ;) na tym swiat sie nie konczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście macie z tą Bydgoszczą przechlapane - ani własnej strony, ani wyników na oficjalnej... Przekręt? Tak uważasz? U nas przeszedł w przygniatającej większości Poznań, ale myślę, że to ze względu na poziom, no i Poznań wgl był zawsze znany z humanistycznych *wywraca oczami*

      Taaa, wiem, uśmiech. Uśmiecham się, zresztą kilka osób mnie gorliwie pociesza (witaj w zaszczytnym gronie!) jakby się nie wiadomo co stało. A tak btw... pomyślałam sobie, że jak coś komuś zbyt gładko idzie, to tego później nie docenia. I tego się trzymajmy!

      Rekolekcje? I macie wolne? Fajnie... U nas nie robią wolnego, bo jesteśmy zbyt dużą mieszaniną parafii. Rozumiesz, w mojej klasie są AŻ CZTERY osoby z miasta, reszta - tak jak ja - z okolicznych wsi. Komu by się chciało dojeżdżać przykładowo 20 km z myślą, że "i tak jest wolne"? :)

      Usuń
    2. Po kolei :D
      Cóż, nie mówię, że przekręt bo nie przeszłam. Luźno, to mnie nie boli. Generalnie no nie jest okej jeśli chodzi o Bydgoszcz. Sam początek: 80 osób, 30 z Bydgoszczy, 30 z Inowrocławia. Pozostała 20 to każdy z innej miejscowości.
      Samo pisanie wygląda tak, że wszyscy wyciągają na stół telefon i swoje notatki, repetytoria i jadą z tego... "Komisja" to dwie osoby, znajomi piszących (nauczyciele? nie wiem) w każdym razie chodzą po sali czytają prace, komentują, dopowiadają co jeszcze napisać. Okej wiadomo, że pracy całej nie podadzą, z internetu też się jej nie ściągnie, no ale test gramatyczny wygląda identycznie tak samo. Internet, szanowna komisja... No uczciwe to nie jest... Zwłaszcza, że ktoś chodzi i wybranym dyktuje co pisać.

      A co do rekolekcji. No ja mam 50% od nas z miasta i 50% ze wsi naokoło.
      No mamy wolne. Znaczy no rano kościół "obowiązkowy" Taaa..... Potem jakieś niby-faki. Średnio mi się to uśmiecha, no ale ok :D

      Usuń
    3. O.o
      Ostro.

      Aż mnie zamurowało. U nas była idealna cisza, muchę byś usłyszała, no może komisja sobie czasem o czymś poszeptała między sobą (wpadło mi w ucho, jak dwie babki komentowały, że kto normalny daje takie wiersze do interpretacji ^^) A ta komisja była duża, zmieniali się, zawsze kilka sztuk siedziało na sali. No i rektor, uroczy człowiek, Dumbledore w czystej postaci! ^^
      Nie było mowy o żadnym ściąganiu czy podpowiadaniu. Jak jedna dziewczyna miała włączony telefon to kazali jej oddać pracę i wywalili z sali. I kropka.

      Współczuję, bo to straszne, kiedy jedni mają fory, a inni, chociaż naharowali się jak woły, odpadają.

      Usuń
  2. Gdy ja nie przeszłam z olimpiady biologicznej to byłam zawiedziona, ale nie załamana. Była to niewiarygodna szansa, ale cóż tylko wybitnym się udaje. Ja do nich nie należę. W ogóle nie zwracałam uwagi na to, co inni myślą, nawet nie odczułam tego, że ktoś mnie przez to wyśmieje. Praca na pewno nie poszła na marne, bo co prawda cały tydzień ferii siedziałam w książkach, ale teraz na czwartek muszę powtórzyć sporo materiału, który powtarzałam już na olimpiadę :) Tak poza tym to masz jeszcze jedną szansę, teraz nabrałaś doświadczenia, a w następnym roku pokażesz na co Cię stać!
    Pozdrawiam:)
    Katarzyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się trudno i płynie się dalej! :) Pod znakiem olimpiady upłynęło mi pół roku, ale co tam, zawsze jakaś przygoda i nowe doświadczenie. Może to wszystko razem do matury mi się nie przyda, ale za to wiedzę o Krasińskim zgłębiłam w stopniu straszliwym (pisałam pracę na temat listów Krasińskiego na tle wielkiej epistolografii jego epoki). No i wgl fajnie było :3

      Może to i dobrze, że tak wyszło? Napiszę sobie w przyszłym roku kolejną pracę, kolejne tryliony przypisów... Żyć nie umierać! :D

      Usuń
    2. Jeśli to lubisz, a z tego co czytam wnioskuję, że tak, to nie zbraknie motywacji. Ja napisałam o tym tygodniu ferii, bo był to czas ekstremalnie intensywnej nauki, ale tak ogólnie to przygotowywałam się do tej olimpiady od 2 lat :) U nas praca napisana w drugiej klasie liczyła się też w trzeciej. To był ogromny plus, bo bez napisanej pracy nie było mowy o udziale w teście. O tyle dobrze, że dużo rzeczy przyda mi się na rozszerzonej maturze z biologii.
      Katarzyna. (convalis.blogspot.com)

      Usuń
    3. Lubię? Ja to kocham! Ślęczenie godzinami nad książkami, biurko całe nimi zawalone, wyszukiwanie ciekawych wątków i cytatów... Uwielbiam! <3
      Trzymam już kciuki za Twoją maturę z biologii ;)

      Usuń
    4. Dziękuję :)
      Mam nadzieję, że to nie sarkazm :> Ja ostatnio doszłam do wniosku, że lubię się uczyć, ponieważ uwielbiam czuć wielką satysfakcję po rozwiązaniu trudnego zadania np. z chemii :)
      Zapraszam do siebie. Katarzyna.

      Usuń
  3. Huh, ja też nie przeszłam. Dzisiaj moja polonistka oznajmiła mi, że z testu językowego miałam 19 punktów, a od 20 przechodzi się dalej.
    Myślałam, że ją zabiję. Chyba wolałabym usłyszeć tylko "nie przeszłaś, przykro mi". Okej, zdarza się, przecież jest jeszcze przyszły rok i przyszły przyszły rok... :) A tak jestem niewiarygodnie wręcz wkurzona na cały świat. Ech.
    Trzymam za Ciebie kciuki, nie tylko na olimpiadach, ale i ogólnie, w szkole i życiu. Gorące buziaki, trzymaj się cieplutko :*
    [tylko-zabawa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, widzę, że nie jestem jedyna... A nie wiesz może, skąd ona wzięła wyniki? W ogóle fajnie, że mogłaś zacząć tak wcześnie - moja polonistka nie zgodziła się na start w pierwszej klasie, bo to za trudne. Z drugiej strony może to i dobrze... Na początku liceum (nie wiem jak nowa podstawa programowa, ale z nami, tymi "starymi" tak było) mieliśmy straszny nawał pracy, trzeba się było przestawić na nowy sposób nauki...

      Dziękuję :) Kurczę, miłe słowa, na które zupełnie niespodzianie nagle natrafiasz, poprawiają humor jak mało co :) Też się trzymaj!

      Usuń